Skoda oficjalnie podgrzewa atmosferę przed premierą swojego najmniejszego elektrycznego SUV-a. Producent opublikował zdjęcia zamaskowanego prototypu modelu Epiq. Mimo kamuflażu, o nowym czeskim hicie wiemy już całkiem sporo, od imponującej pojemności bagażnika po specyfikację techniczną, która ma uczynić go jednym z najpopularniejszych aut w Europie.
Skoda Epiq ma być odpowiedzią na jeden z największych zarzutów wobec aut elektrycznych – wysoką cenę. Z zapowiadaną kwotą startową na poziomie 25 000 euro (ok. 105-110 tys. zł), model ten ma szansę stać się elektrycznym odpowiednikiem popularnego modelu Kamiq i wejść do gry w coraz bardziej konkurencyjnym segmencie tanich elektryków.
Opublikowane zdjęcia prototypu potwierdzają, że wersja produkcyjna pozostanie wierna konceptowi zaprezentowanemu wcześniej. Epiq będzie pierwszym modelem w pełni realizującym nowy język stylistyczny marki Modern Solid.
Mimo maskowania widać charakterystyczne elementy. Zamiast tradycyjnego grilla, auto otrzyma gładki panel ukrywający czujniki i radary, nawiązujący do „twarzy” znanej z nowych modeli Skody. Reflektory Matrix LED (rzadkość w tym segmencie) ułożone w kształt litery T oraz wysoko osadzone „brwi” świateł dziennych. Pudełkowata i masywna, co przy długości zaledwie 4,1 metra nadaje autu bojowy wygląd, przypominający nieco „zmniejszonego Jeepa”. Co ciekawe, mimo kanciastej sylwetki, inżynierom udało się uzyskać niski współczynnik oporu powietrza (Cd) wynoszący 0,275, co pozytywnie wpłynie na zasięg.
Wnętrze i funkcjonalność:
To tutaj Skoda Epiq ma zdeklasować konkurencję. Mimo że auto jest krótsze od modelu Kamiq, oferuje znacznie więcej miejsca na bagaże. Pojemność bagażnika ma wynosić aż 475-490 litrów. Dla porównania, spalinowy Kamiq oferuje ok. 400 litrów. Po złożeniu siedzeń przestrzeń rośnie do ponad 1300 litrów. W środku znajdziemy standardowy zestaw ekranów: mniejszy (5,3 cala) dla kierowcy oraz duży (13 cali) do obsługi multimediów. Zgodnie z trendami, tapicerka i wykończenia mają być wykonane w 100% z materiałów z recyklingu.
Dane techniczne:
Epiq bazuje na uproszczonej platformie koncernu Volkswagen – MEB Entry. W przeciwieństwie do większych modeli (jak Enyaq), napęd trafia tutaj na przednią oś. Według dostępnych informacji, oferta obejmie dwa główne warianty baterii: Wersja podstawowa (LFP): Bateria o pojemności ok. 38 kWh, zapewniająca zasięg ok. 315 km. Moc silnika to ok. 130 KM. Wersja Long Range (NMC): Bateria 56 kWh, oferująca zasięg do 430 km. Moc wzrasta do ponad 200 KM, a sprint do „setki” zajmie zaledwie 7,4 sekundy. Mocniejsza wersja obsłuży szybkie ładowanie DC z mocą do 125 kW, co pozwoli uzupełnić energię od 10% do 80% w około 23 minuty. Auto ma również obsługiwać technologię V2L (Vehicle-to-Load), pozwalającą na zasilanie urządzeń zewnętrznych z baterii samochodu.
/ REKLAMA /
/ REKLAMA /
Skoda Epiq nie będzie produkowana w Czechach. Jej montażem zajmie się fabryka w Pamplonie (Hiszpania). Będzie zjeżdżać z tej samej taśmy co jej techniczni bliźniacy: Volkswagen ID.2 oraz Cupra Raval. Oficjalna premiera wersji produkcyjnej spodziewana jest w najbliższych miesiącach (przełom 2025/2026), a pierwsze egzemplarze trafią do klientów w 2026 roku.
Skoda Epiq zapowiada się na jednego z najważniejszych graczy w segmencie B-SUV. Z ceną startującą od ok. 25 000 euro, będzie bezpośrednio rywalizować z takimi nowościami jak Renault 5 E-Tech, Citroen e-C3 czy nadchodząca Kia EV2. Jeśli Czesi utrzymają obietnicę dotyczącą przestronności i zasięgu, Epiq może powtórzyć sukces spalinowej Fabii czy Octavii, stając się „elektrykiem dla ludu”.
/ REKLAMA /